Zrobiłam sobie małą przerwę od animców. To znaczy zaczynam od dzisiaj. Powód? Przyszła moja mata do tańca ^^
Zawsze sądziłam, że nie nadaję się do takich rozrywek. No wiecie.... Mogę śpiewać, rysować, ale nigdy tańczyć. A tu zobaczcie co się ze mną dzieje. Od wczoraj hophycam do endingu z Nany. openingu z Eureka Seven i Paradise Kiss. I muszę przyznać, że idzie mi lepiej niż się spodziewałam xD
Może jednak nie jestem takim beztalenciem jak sądziłam? W końcu ma się jakieś poczucie rytmu hahah
Poszukuję Caramelldansen i Gangnam style do Stepmanii 3.9. Pomoże ktoś? *^*
Wiem, że Google nie gryzie, ale nie mam czasu. Jak się zagłębię w odmęty internetów to nikt mnie nie wyciągnie. Miejcie na względzie moje problemy ze wzrokiem. Chociaż może co niektórzy chcieliby żebym oślepła. Byłabym jak Daredevil, tylko bez ratowania miasta (tak lubię też niektóre amerykańskie komiksy, zwłaszcza Hellboya ^^). Sayonara~! Dopijam kawę i do pracy...
O mnie
- CzerwonyKot
- Odrobinę szalona miłośniczka m&a mieszkająca z Zapizdówku, gdzie ciężko coś kupić, znaleźć i dostać (no chyba, że w ryj, z tym nie ma problemu). Przepełniona wdzięcznością dla internetów, a szczególnie allegro xD
czwartek, 30 sierpnia 2012
sobota, 25 sierpnia 2012
Eksperyment
Odkąd pamiętam nie lubiłam tasiemców. Z tego powodu nie sięgnęłam po Naruto, Bleach, One Piece ani po Fairy Tail. Niestety mam kolegę (Bondi, masz pozdrowienia- nie zabij się na desce xD). I ten kolega namawiał mnie żebym obejrzała Gintamę. Tak namawiał, namawiał, wychwalał...
No to weszłam na anime-shinden w celu zobaczenia recenzji. No cóż... Zdaje się, że typowy shonen. Az tu nagle zerkam na ilość odcinków. I jadę kursorem w dół i w dół i w dół. Nieco ponad dwieście odcinków... Ło jezu, łolaboga.... Nigdy tego nie oglądnę do końca. Ale niech będzie- obejrzę chociaż pierwszy odcinek.
No i dzisiaj rano przed pracą obejrzałam. I wiecie co? Nawet mi się spodobało. Inwencja tłumacza powala ("Zrób minę groźną jak Gołota").
Ogółem akcja toczy się wartko, nie ma przynudzania i na razie rozumiem o co tam się rozchodzi. Tak więc może jutro wezmę się za kolejny odcinek. Ciekawe czy dotrwam chociaż do setnego odcinka? Jak sądzicie?
Czy dziewczyna, która dotąd była odstraszana przez tasiemce dotrwa do końca?
No to weszłam na anime-shinden w celu zobaczenia recenzji. No cóż... Zdaje się, że typowy shonen. Az tu nagle zerkam na ilość odcinków. I jadę kursorem w dół i w dół i w dół. Nieco ponad dwieście odcinków... Ło jezu, łolaboga.... Nigdy tego nie oglądnę do końca. Ale niech będzie- obejrzę chociaż pierwszy odcinek.
No i dzisiaj rano przed pracą obejrzałam. I wiecie co? Nawet mi się spodobało. Inwencja tłumacza powala ("Zrób minę groźną jak Gołota").
Ogółem akcja toczy się wartko, nie ma przynudzania i na razie rozumiem o co tam się rozchodzi. Tak więc może jutro wezmę się za kolejny odcinek. Ciekawe czy dotrwam chociaż do setnego odcinka? Jak sądzicie?
Czy dziewczyna, która dotąd była odstraszana przez tasiemce dotrwa do końca?
piątek, 24 sierpnia 2012
Na szybko
Dobrze, więc tak jak obiecałam, dzisiaj pokaże wam jak rysuję. Oczywiście nie będzie to takie na odpierdol- macie rysunek ja nic nie pisze i mam wywalone. Ja nie akceptuję opierdolingu.
Gdybym się opierdzielała nie rysowałabym. Pewnie zrezygnowałabym na początku patrząc na prace co lepszych artystów. Ja pre do celu. Moim celem jest doskonałość.
Kiedyś proporcje dla mnie nie istniały, oczy wychodziły krzywe, a z racji, że nie umiałam rysować rąk... to ich nie rysowałam (postać z reguły miała ręce za plecami). A teraz... Teraz jest o wiele lepiej. Nie jest jeszcze idealnie, ale wciąż nad tym pracuję. Może gdybym umiała obrabiać swoje rysunki w jakimś programiku graficznym efekt byłby lepszy? Na razie używam Gimpa, a i to tylko do nałożenia podstawowych kolorków. Tak więc napiszcie co sądzicie o moim stylu. Wskazówki i konstruktywna krytyka mile widziane.
Gdybym się opierdzielała nie rysowałabym. Pewnie zrezygnowałabym na początku patrząc na prace co lepszych artystów. Ja pre do celu. Moim celem jest doskonałość.
Kiedyś proporcje dla mnie nie istniały, oczy wychodziły krzywe, a z racji, że nie umiałam rysować rąk... to ich nie rysowałam (postać z reguły miała ręce za plecami). A teraz... Teraz jest o wiele lepiej. Nie jest jeszcze idealnie, ale wciąż nad tym pracuję. Może gdybym umiała obrabiać swoje rysunki w jakimś programiku graficznym efekt byłby lepszy? Na razie używam Gimpa, a i to tylko do nałożenia podstawowych kolorków. Tak więc napiszcie co sądzicie o moim stylu. Wskazówki i konstruktywna krytyka mile widziane.
czwartek, 23 sierpnia 2012
Moja historia
Moja przygoda z anime zaczęła się w wieku 6 lat, kiedy to jako przesłodkie dziewczę maniakalnie oglądałam Sailor Moon. Pamiętam jeszcze jak próbowałam rysować Usagi i Lunę. To były moje pierwsze fanarty. Szkoda (a może na szczęście), że nie przetrwały do dzisiaj.
Po fazie na Czarodziejkę z Księżyca było długo, długo nic.
Aż tu nagle w pierwszej klasie gimnazjum (pomieszkiwałam wtedy u babci i niemal nie zdałam z chemii- taka ciekawostka) odkryłam Chobits. Oglądałam je na Hyperze, punkt dwudziesta pierwsza.Kolejną serią obejrzaną w całości było Fullmetal Alchemist. Tu się również zmaniaczyłam. Pisałam nawet fanfiction. Muszę przyznać, że moje historie z tego okresu były często barwniejsze niż fantazja scenarzystów Mody na Sukces.
Wtedy to też poważnie zajęłam się rysowaniem mangi, bo rysować to rysowałam od zawsze.
Och, to naciąganie taty na książki do nauki rysowania. To były czasy...
W moim gimnazjum była nawet grupka dziewczyn interesujących się anime. Z tym, że głównie były nakierowane na puszczane wtedy na Jetixie Naruto. Mnie niestety nigdy nie ciągnęło do Naruciaka. Tak więc dalej wiodłam żywot samotniczki.
W liceum znalazłam przyjaciela o podobnych zainteresowaniach (no dobra, podkochiwałam się w nim). Do dzisiaj nie wiem co mi się dokładnie w nim podobało. Chyba po prostu lubię brunetów w okularach xD
Niestety przez nieodwzajemniona miłość porzuciłam anime.
Po dwóch latach przerwy wróciłam do świata japońskich animacji. I wiecie co? Miałam od cholery zaległości. Dzisiaj z czystym sercem mogę odhaczyć już Hellsinga, Death Note, Mahou Shoujo Magica Madoka, Hetalię, Panty& Stocking, Durararę i uwielbiane przeze mnie Kuroshitsuji (nie żywcie do mnie hejta, nie jestem yaoistką, po prostu uwielbiam epokę wiktoriańską).
Wiem, że wciąż muszę jeszcze dużo nadrobić. Jeśli chcecie to w komentarzach zaproponujcie mi serie, które są warte obejrzenia, bo ja chwilowo nie wiem już co mam oglądać.
Żeby nie było- czytam tez mangi. W większości na Manga Library. Z takich żywych, papierowych miałam w łapkach Drug-On i od niedawna kolekcjonowane przeze mnie Kuroshitsuji (na razie to tylko dwa tomy :<)
Rysować, wciąż rysuję. A to jak mi to wychodzi ocenicie sami. Ale to nie dzisiaj ;)
Po fazie na Czarodziejkę z Księżyca było długo, długo nic.
Aż tu nagle w pierwszej klasie gimnazjum (pomieszkiwałam wtedy u babci i niemal nie zdałam z chemii- taka ciekawostka) odkryłam Chobits. Oglądałam je na Hyperze, punkt dwudziesta pierwsza.Kolejną serią obejrzaną w całości było Fullmetal Alchemist. Tu się również zmaniaczyłam. Pisałam nawet fanfiction. Muszę przyznać, że moje historie z tego okresu były często barwniejsze niż fantazja scenarzystów Mody na Sukces.
Wtedy to też poważnie zajęłam się rysowaniem mangi, bo rysować to rysowałam od zawsze.
Och, to naciąganie taty na książki do nauki rysowania. To były czasy...
W moim gimnazjum była nawet grupka dziewczyn interesujących się anime. Z tym, że głównie były nakierowane na puszczane wtedy na Jetixie Naruto. Mnie niestety nigdy nie ciągnęło do Naruciaka. Tak więc dalej wiodłam żywot samotniczki.
W liceum znalazłam przyjaciela o podobnych zainteresowaniach (no dobra, podkochiwałam się w nim). Do dzisiaj nie wiem co mi się dokładnie w nim podobało. Chyba po prostu lubię brunetów w okularach xD
Niestety przez nieodwzajemniona miłość porzuciłam anime.
Po dwóch latach przerwy wróciłam do świata japońskich animacji. I wiecie co? Miałam od cholery zaległości. Dzisiaj z czystym sercem mogę odhaczyć już Hellsinga, Death Note, Mahou Shoujo Magica Madoka, Hetalię, Panty& Stocking, Durararę i uwielbiane przeze mnie Kuroshitsuji (nie żywcie do mnie hejta, nie jestem yaoistką, po prostu uwielbiam epokę wiktoriańską).
Wiem, że wciąż muszę jeszcze dużo nadrobić. Jeśli chcecie to w komentarzach zaproponujcie mi serie, które są warte obejrzenia, bo ja chwilowo nie wiem już co mam oglądać.
Żeby nie było- czytam tez mangi. W większości na Manga Library. Z takich żywych, papierowych miałam w łapkach Drug-On i od niedawna kolekcjonowane przeze mnie Kuroshitsuji (na razie to tylko dwa tomy :<)
Rysować, wciąż rysuję. A to jak mi to wychodzi ocenicie sami. Ale to nie dzisiaj ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
